Nowe komentarze  rozwiń
Archiwum    rozwiń

Ze strapontena

o serwisie wyszukiwanie
 

Sławomir Koper. Książki. 14.02.2013

Moja prawdziwa przygoda z Historią zaczęła się późno, przed pięciu laty. Przedtem mało miałem do czynienia z tą dziedziną. Tylko w szkole średniej, z której zapamiętałem jedynie ogólnie znane i wyświechtane „prawdy”.

Jestem  technicznym umysłem ścisłym, nigdy nie miałem zainteresowań stricte humanistycznych, poza teatrem, muzyką i chodliwą beletrystyką. Zdarzyło się jednak, że raz słuchałem polskiego hymnu nie emocjonalnie, ale racjonalnie, dosłownie analizując tekst. I z rutyną naukowca zacząłem siebie pytać: jaka „obca przemoc” i co „nam wzięła”. Pamiętałem przecież, że w czasach Piastów i Jagiellonów byliśmy europejską potegą i nikt nie mógł nam niczego zabrać!


Podszedłem do tego tematu poważnie. W ciągu kilku lat przeczytałem ponad setkę książek historycznych, naukowych oraz popularno-naukowych oraz wiele esejów i artykułów w prasie historycznej. W tym całą serię Historia ... Ossolineum, wszystko co napisał Paweł Jasienica (właśc. Leon Beynar) oraz Władysław Serczyk. I już wiem, jak to było z tą przemocą i odbieraniem szablą.

Ale niestety nie skończyło się na osiągnięciu tej wiedzy. Przez lekturę Jasienicy, a w jeszcze większym stopniu prof. Serczyka został zwichnięty mój kręgosłup inżyniera. Czytam stale wydawnictwa historyczne (ostatnio trudną Historię gospodarczą świata) i wydaję na to więcej niż powinienem. Mogę tylko potwierdzić znane powiedzenie: ten kto czyta książki, żyje podwójnie. Niestety drożej.

Na moje „nieszczęście” pojawił się autor książek historycznych, który pisze dużo i tak, że nie da się go nie czytać. Na dodatek są to książki nowo napisane, nie kupi się ich za grosze na Allegro. A  wciągają. Radzę: lepiej nie zaczynać, to będzie kosztować. To Sławomir Koper (1963) – historyk i pisarz. Wykształcony, błyskotliwy, erudyta historyczny, pisze znakomicie, lekkim piórem.

Największa zaletą jego książek jest to, że opisuje historię stojąc jakby z boku, bez namiętności i próby jakiejkolwiek manipulacji historycznej, obyczajowej czy politycznej. To ewenement w naszej literaturze, w której zawsze musi być wciskana jakaś jedna aktualna prawda, których na dodatek jest wiele. Norman Davies robi ukłon za ukłonem do środowiska tzw. niepodległościowego, uprawia w XX wieku sienkiewiczowskie pokrzepienie serc. Jasienica chciał bardzo zburzyć zastane i zakotwiczone w społeczeństwe poglądy i robił to słusznie i prawdziwie lecz może ze zbyt dużym zaangażowaniem. Najbliższy niezawisłości jest niewątpliwie prof. Władysław Serczyk, nestor polskich historyków, piszący ze swadą i dowcipem o trudnych wydarzeniach: historii Ukrainy, Rosji, stosunków polsko-kozackich i polsko-ukraińskich. Wspaniałe są jego biografie Piotra Wielkiego i Katarzyny II.

Ale Koper, obok braku własnych namiętności prezentuje ciepło swojego spojrzenia na postaci historyczne. Wszystkie: potrafi bohaterom swoich esejów wytknąć słabości, ale tez podkreślić ich zalety i zasługi. Nie ma u niego tylko złych lub tylko dobrych postaci. Koper jest ciepły i prawdziwy, ale i bezlitosny w ocenach, jeśli tak trzeba. Tego właśnie potrzebują poturbowani historycznie Polacy.

Toteż Koper się sprzedaje. Chylę czoło, że tak umiejętnie łączy wiedzę historyczną z wymogami komercji. Jego książki, to złoty środek między tzw. naukową (ale często nierzetelną i napuszoną literaturą historyczną, której nikt już nie czyta), a śmieciami wydawniczymi, obrazkowymi kompendiami głównie do oglądania, a także „podkręconymi” historyjkami typu Wołoszański.

Bo choć trochę skanadalizuje i dobiera tematy z myślą o pokupności, to wielka ilość szczegółów i opieranie się na źródłach, również z wielokrotnym ich cytowaniem, tworzy przy jednoczesnym braku dydaktyki, ostrożności interpretacyjnej i tzw. własnego zdania nową jakość. To właśnie tematyczne skupienie się na drugim planie dziejów, opisanie biografii, codzienności, uczuć i wydarzeń „oplatających” polityków pokazuje nam prawdziwie  ich czas. Zaczynamy dokładnie czuć i rozumieć historię.

Można też i co nieco wytknąć pisarzowi. Otóż intensywnie używa metody CtrC-CtrV, co jest denerwujące, jeśli kopiuje samego siebie. Treści kolejnych książek się przenikają, te same zdarzenia opisywane są w różnych tomach. Jest jednak przy tym uczciwy, powtarzane fragmenty są nieco zmienione i dostosowane do reszty tekstu, dotyczacego zwykle podobnych czasów i miejsc, ale w nieco innym ujęciu.

Ponadto szybkość pisania kolejnych tomów (pisze je szybciej, niż ja jestem w stanie je przeczytać) powoduje uproszczenia, wybór jednostronnych źródeł i błędy historyczne (nieprawdziwy jest np. rok śmierci Mieczysława F. Rakowskiego).

Na szczęście, nie jest tego wiele. Niech więc pisze i poprawia. I niech za te pisanie zarabia. To uczciwy zarobek. Dzięki niemu możemy żyć drugi raz.

Z wydawnictwa: Sławomir Koper, absolwent Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Autor m.in.: Wpływowych kobiet II Rzeczypospolitej, Życia prywatnego elit artystycznych II Rzeczypospolitej, Życia prywatnego elit II Rzeczypospolitej. Jego książki przez wiele tygodni utrzymywały się na topkach sprzedaży. Jego książka Chorwacja. Przewodnik historyczny otrzymała tytuł „Książki Grudnia” przyznawany przez „Magazyn Literacki Książki”. Aktualnie Sławomir Koper specjalizuje się w okresie międzywojennym dziejów Polski i historii polskiej obyczajowości XIX stulecia. W swoich książkach stara się pokazać historię „z ludzką twarzą”; ważne osobistości w dziejach naszego kraju w życiu codziennym, nie unikając drażliwych tematów. Wychodząc z założenia, że życie prywatne, z jego wszystkimi składnikami jest ważną częścią biografii każdego człowieka, porusza tematy z reguły pomijane przez innych badaczy. Sławomir Koper mieszka w Legionowie, oprócz historii pasjonuje się muzyką i sportem.

fot. http://www.slawomirkoper.pl/

Komentarze         dodaj komentarz
Wanda
Zaraził mnie Pan... Są momenty, że czytam trochę jak "Pudelka" w papierowym wydaniu, ale czyta się cudnie, lekko, ciekawie. Tempo Pana Sławomira faktycznie zastraszające. Wróciło do mnie wspomnienie dzieciństwa: mojego pierszego kontaktu z biblioteką. Zaprowadziła mnie tam zdesperowana rodzina po "przerobieniu" domowego księgozbioru, łącznie z książkami pielęgniarskimi. Oceniwszy regały z książkami stwierdziłam w duchu coś na kształt dzisiejszego "Houston - mamy problem". Przejrzawszy bliżej tytuły z ulgą zobaczyłam, że pozycje się powtarzają. Poczułam się pewniej i począwszy od "A" wzięłam 11 książek... ;)
Dzisiaj też tak trochę czuję, bo tyle rzeczy do zobaczenia, posłuchania, przeczytania, doświadczenia...ale jakoś się muszą "posunąć" :)
2013-03-09
Anna 2
Zgadzam się z Panem jeśli chodzi o tzw. naukowe opracowania, których mam dość i myślę ze Koper to właściwy kierunek. Patrzę na historię nie poprzez spory historyków, ale przez życie codzienne ludzi. I tu Koper mimo wytkniętych błędów się sprawdza...
2013-01-17
Dodaj swój komentarz
podpis
komentarz
 
Prosimy o przyjęcie do wiadomości, że przed publikacją wpis zostanie zweryfikowany w celu eliminacji treści, których publikacja jest niezgodna z prawem lub narusza dobre obyczaje.
 
 
 
© 2010-2017 Straponten.art.pl Prawa autorskie zastrzeżone.