Nowe komentarze  rozwiń
Archiwum    rozwiń

Ze strapontena

o serwisie wyszukiwanie
 

Orkiestry Świata. Hanower w FH. Dzień i Noc. 26.11.2011

Felix Mendelssohn Bartholdy (1809-1847), rówieśnik Chopina (1810-1849), urodził się w Hamburgu, w zamożnej chrześcijańskiej rodzinie pochodzenia żydowskiego. Wnuk znanego filozofa, syn bankiera, był nietypowym artystą romantycznym - szczęśliwy w miłości i życiu rodzinnym, pozbawiony trosk materialnych, muzykę tworzył z i dla przyjemności. Od wczesnego dzieciństwa zdradzał niezwykłe uzdolnienia muzyczne, co nie przeszkadzało mu w otrzymaniu również pełnego wykształcenia w wielu innych dziedzinach. Sukcesy same przychodziły do niego, prawie zawsze miał tylko do wyboru przyjąć je lub odrzucić. Jego sława ogarnęła Anglię i stamtąd promieniowała, cieszył się bowiem protekcją królowej Wiktorii i księcia małżonka (raz tylko w życiu doznał zawodu: jego młodość i żydowskie pochodzenie okazały się przeszkodą w objęciu Berlińskiej Akademii Śpiewu, odrobił to sobie w Lipsku). Wszystkie jego dzieła promieniują więc romantycznym uczuciem, wdziękiem i humorem.

Anton Bruckner (1824-1896), austriacki kompozytor neoromantyk, syn wiejskiego nauczyciela, mozolnie i długo zdobywał muzyczne wykształcenie. Najpierw w klasztorze św. Floriana, więc większość utworów, które napisał do 40 roku życia, to kompozycje religijne. W roku 1866 Bruckner po raz pierwszy usłyszał 9 Symfonię Beethovena. Wrażenie było tak silne, że moment ten uznano za przełomowy w jego twórczości. Trzy lata później, pozostając pod wpływem Beethovena, napisał swą pierwszą symfonię. W kolejnych ośmiu i jednej niedokończonej ulegał również fascynacjom monumentalną muzyką Wagnera. Bruckner nazywany jest często religijnym symfonikiem, ponieważ w istocie jego muzyka wypływa z uczuć religijnych. Zdaje się być jakby rozmową z Bogiem. Jest wolna od namiętności, uroczysta, pozbawiona  wzruszeń o zabarwieniu osobistym.

Koncert skrzypcowy e-moll Mendelssohna grała młoda i piękna amerykańska skrzypaczka Hillary Hahn. Jej gra i osoba nie mogła się nie podobać. Orkiestrą Norddeutscher Rundfunk z Hanoweru dyrygował równie jak Hillary, młody i piękny norweski dyrygent Eivind Gullberg Jensen. Nic więc dziwnego, że, wyjatkowo na tym koncercie, Ona poświęciła wiele uwagi wizji a nie fonii, co u mnie jest standardem.

Taki więc był to wieczór, jak dzień i noc. Mendelssohn rozjaśnił nastrój wieczóru. Potem zaczęły się schody. Pierwsze 10 minut symfonii Brucknera słuchałem jak  Beethovena. Potem moje zainteresowanie słabło, ustapiło zniecierpliwieniu i znużeniu, a w końcu obiecywałem sobie, że moja noga więcej już w Filharmonii nie postanie. Przerażajaca długość tej symfonii (godzina i 20 minut), jej zadziwiający układ, w którym wielokrotnie po sobie następowały triumfalne wstępy i finały muzyczne były trudne do zniesienia. Pieciokrotnie wydawało mi się, że orkiestra triumfalnie kończy, ale jednak zawsze zaczynała na nowo. Widocznie Bruckner chciał pisać muzykę jak Beethoven, ale lepiej, co prawdopodobnie dla niego oznaczało - dłużej. No i ten majestat, częściowo katedralny, częściowo wagnerowski. Po trzech dniach wróciłem do siebie. Do Filharmonii chodzić będę, starannie jednak omijając Brucknera.

PS. Długość dzieła jest zwykle przeciwieństwem jakości. Szczególna Teoria Względności Einsteina, ze słynnym równaniem E=mc2, opisująca działanie całego współczesnego świata, została przedstawiona na 27 stronach maszynopisu.

Filharmonia Narodowa, 26.11.2011. Sala Koncertowa. Orkiestry świata. NDR Radiophilharmonie Hannover. Felix Mendelssohn - Koncert Skrzypcowy e-moll op. 64, Anton Bruckner - IV Symfonia Es-dur Romantyczna. Dyrygent Eivind Gullberg Jensen. Hilary Hahn, skrzypce.

Komentarze         dodaj komentarz
Wanda
Dziękuję - po lekturze posłuchałam sobie Brucknera, żeby porównać wrażenia. Potwierdziło to moją teorię na temat muzyki: trzeba trafić z odpowiednim nastrojem na określony rodzaj muzyki, chociaż nie słuchałam ponad godzinę... może wtedy nastrój ma czas się zmienić ;)
Serdeczne pozdrowienia dla Onej - taki dwugłos jest nader sympatyczny :)
2011-12-01
Ze strapontena
Wtedy, to zupełnie coś innego!
2011-11-30
Ona
Dzięki za grzeczny wpis. Co do omijania Brucknera - nie do końca wierzę. Z teoriami bywa różnie, nawet ze wspomnianą Teorią Względności. Pojawia się jakieś rozpędzone neutrino i zaczynają się z schody. Co będzie, jak Brucknera zagra Sinfonia Iuventus?
A Eivind Gullberg Jensen... Ech...
2011-11-30
Dodaj swój komentarz
podpis
komentarz
 
Prosimy o przyjęcie do wiadomości, że przed publikacją wpis zostanie zweryfikowany w celu eliminacji treści, których publikacja jest niezgodna z prawem lub narusza dobre obyczaje.
 
 
 
© 2010-2017 Straponten.art.pl Prawa autorskie zastrzeżone.