Nowe komentarze  rozwiń
Archiwum    rozwiń

Ze strapontena

o serwisie wyszukiwanie
 

Muzyka dawna jak barszcz ukraiński. FN 3.12.2011

W zasadzie zostałem zmuszony do uczestnictwa w tym wydarzeniu. Nie lubię bowiem bytów dawnych lub starych, wolę młode. No, chyba że te starsze są w dobrym stanie.

Uległem z dwóch powodów: Vivaldi i Kulka. Antonio Lucio Vivaldi zwany Il Prete Rosso, czyli Rudy Ksiądz (1678-1741), włoski skrzypek i kompozytor urodził się w Wenecji. Mając 25 lat otrzymał święcenia kapłańskie.

Pracę rozpoczął jako nauczyciel gry na skrzypcach w sierocińcu dla dziewcząt Ospedale della Pieta przy weneckim kościele o tej samej nazwie, gdzie komponował do końca życia. W roku 1727 opublikował Il Cimento dell'Armonia e dell'Invenzione z popularnym obecnie Le quattro stagioni (czyli Cztery pory roku). W ostatnich latach życia podróżował dyrygując wykonaniami swoich dzieł. Już wtedy jego utwory były znane i grane w całej Europie.

Vivaldi był prekursorem najlepszego okresu w muzyce, XVIII i XIX wieku. Przed nim muzyka właściwie zalicza się do dawnej, jeszcze w  czasie jego życia objawił się Bach, Haendel, potem ich wielcy następcy.

Konstanty Andrzej Kulka to zaś jedyny skrzypek, który robi na mnie wrażenie. Jest wyrazisty, dynamiczny i wirtuozerski. Skrzypce w jego rękach są bardziej donośne niż jakichkolwiek innych. On zmusza mnie do słuchania swojej gry z uwagą. Jest przy tym niezwykle sympatycznym i pozbawionym gwiazdorstwa Artystą. To rzadkie zjawisko.

Ważną dla mnie zaletą muzyki dawnej jest, jak się okazało, długość utworów. Przed przerwą zmieściło się trzy koncerty skrzypcowe Vivaldiego i jeden Bacha, w sumie 12 części. Po Brucknerze był to odpoczynek.

Po przerwie niemiecka muzyka chóralna: dwie kantaty (Telemanna i Freisslicha, gdańszczanina, łacznie 18 części) i dwie arie z oratoriów Haendla. W sumie tytułowy barszcz ukraiński.

Cały koncert zagrał Zespół Muzyki Dawnej z Gdańska, Capella Gedanensis, który działa już 30 lat. Jak na muzykę, którą uprawia, jest w istocie bardzo młody. Również w sensie dosłownym. Tak więc można powiedzieć, że muzyka dawna została odmłodzona, co jej wyszło na dobre. Zespół był zgrany bardzo - wiele godzin musieli muzycy i soliści przepracować ze swoją panią dyrygent, aby tak wyszło.

Vivaldiego słuchałem z przyjemnością, z kantatami było już trudniej. Po raz kolejny przekonałem się, że "Ja jestem umysł ścisły i podobają mi sie piosenki, które już raz słyszałem, więc jak może podobać się piosenka, którą pierwszy raz słyszę" . Juz w bisie (Alleluja Haendla) się to potwierdziło. Postanowiłem pielęgnować tę zasadę w przyszłych wyborach repertuarowych. Beethoven, Chopin i może jeszcze coś...

Sobota, 3 grudnia 2011. Filharmonia Narodowa, Sala Koncertowa. Koncert Muzyki Dawnej w wykonaniu Zespołu Muzyki Dawnej CAPELLA GEDANENSIS pod dyr. Aliny Kowalskiej-Pińczak. Soliści: Konstanty Andrzej Kulka - skrzypce, Agnieszka Tomaszewska - sopran, Katarzyna Kowacz - skrzypce, Klaudia Kowacz - skrzypce, Robert Kowalski - skrzypce. W repertuarze: Antonio Vivaldi - Concerto a-moll op. 3 nr 6 na skrzypce, Concerto a-moll op. 3 nr 8 na 2 skrzypiec, Koncert B-dur op. 3 nr 10 na 4 skrzypiec i wiolonczelę, Johann Sebastian Bach - Koncert d-moll na 2 skrzypiec BWV 1043, Georg Friedrich Haendel - Arie Let the bright Seraphin z oratorium Samson i If God Be for Us z oratorium Mesjasz, Georg Philipp Telemann - Kantata chorałowa Jesu meine Freude oraz Johann Balhasar Christian Freisslich - Kantat chorałowa Wuenschet Jerusalem Glueck.

Zdjęcia zespołu ze strony oficjalnej www.gedanensis.pl

Komentarze         dodaj komentarz
Anna 2
Panie Wojciechu, na Pana miejscu ja bym się bardzo cieszyła. Po pierwsze - lubię Vivaldiego (nie tylko Cztery pory roku), po drugie - Konstanty Andrzej Kulka jest w swojej klasie mistrzem. Wreszcie po trzecie - słuchałam Capelli Gedanensis w Gdańsku w czasie Gali Mistrza Mowy Polskiej i bardzo mi się podobali. Czasami wybrzydzamy nawet wtedy kiedy mamy do czynienia ze świetną muzyka i mistrzowskim wykonaniem. Proszę słuchać Onej- na przyszłość. Wie co robi.
2011-12-09
Ona
Że umysł ścisły wiedziałam. Nie przerażały mnie (no może tylko kilka razy) wybuchy niezadowolenia z piewszorazowego - jak ktoś już w komentarzach napisał "niesłuchania". Ale ja też jestem ścisła, bo wiem, że dwa razy po jeden, to już jest więcej. A na dodatek chyba jestem jeszcze i zajadła, i krętaczka - czasami "dziwnym zbiegiem okoliczności" trafiamy ponownie na coś definitywnie wykreślonego i... I  trzeba odszczekiwać np. Czajkowskiego. Jeśli Sinfonia Iuventus pomoże - pokonamy tę "pracę wyjścia". A trochę jest jeszcze do posłuchania! Szkoda tylko, że im później, tym silniejsza jest świadomość tego, dużo jest jeszcze, i do posłuchania, i do zobaczenia...
Wielkie wyrazy uznania i sympatii dla Pana Konstantego Andrzeja Kulki.
2012-01-07
Dodaj swój komentarz
podpis
komentarz
 
Prosimy o przyjęcie do wiadomości, że przed publikacją wpis zostanie zweryfikowany w celu eliminacji treści, których publikacja jest niezgodna z prawem lub narusza dobre obyczaje.
 
 
 
© 2010-2017 Straponten.art.pl Prawa autorskie zastrzeżone.