Nowe komentarze  rozwiń
Archiwum    rozwiń

Ze strapontena

o serwisie wyszukiwanie
 

Maraton symfoniczny

5 marca - Czajkowski Gala w FN, 11 marca Mozart i Bruckner, również w FN, a 12 marca - Beethoven w Akademii Muzycznej na Okólniku w wydaniu mojej ulubionej orkiestry - Sinfonii Iuventus. W ciągu tygodnia tyle słuchania, że do pisania trudno było się zebrać. 

Więc Czajkowski. Wszystkie trzy koncerty fortepianowe w jednym wieczorze. Najbardziej znany jest Pierwszy, b-moll. Trzeciego kompozytor nie ukończył, przed śmiercią zdążył napisać tylko część I.  Byłem ciekaw Czajkowskiego, bo poza Jeziorem Łabędzim, głównie w wykonaniu dzwonkowo-komórkowym, był mi nieznany. No i chyba niestety nie będzie. Poza pierwszymi, naprawdę pięknymi frazami Koncertu I b-moll, muzyka Czajkowskiego była nie tylko nieprzekonująca, ale wręcz nie do zniesienia. Pianista, wybitny podobno kanadyjczyk francuskojęzyczny, Louis Lortie, walił w klawiaturę jak szalony. A ponieważ mam staranne wykształcenie techniczno-muzyczne (dyplom mgr inż. akustyka) słyszałem przede wszystkim jęki fortepianu, który mało się nie rozleciał. To nie był miły wieczór, raczej kakofonia.

Przy okazji tego koncertu wywiązała się dyskusja z Oną, która stwierdziła, że się nie znam. Ot - parweniusz nie obyty z muzyką. Może i tak, ale przecież, gdyby kompozytorzy pisali tylko dla fachowców od muzyki, to kto by bilety kupował? Wydaje mi się, że tych znawców jest nie więcej niż 5% populacji. A wszyscy kompozytorzy i wykonawcy marzą o jak najszerszej publiczności. Więc chyba jestem dla nich ważny, choćbym był tylko jednym małym punkcikiem. A i tak czasy są dla muzyków dobre. Publiczność słucha, często bijąc brawa (nie zawsze wtedy kiedy trzeba, bo między Allegro, a np. Andante), bije brawa nawet stojąc. A kiedyś bywało tak, jak już na blogu pisałem: pewna brunszwicka księżna kazała swym muzykom wykonywać symfonię Beethovena możliwie jak najciszej, by nie rozpraszali gości dworu grających w karty.

Po Czajkowskim obawiałem się Brucknera. Nie wiedziałem wcale, że taki kompozytor istniał. No i okazało się, że jego IX Symfonia d-moll jest piękna i podobała mi się zdecydowanie bardziej od poprzedzającej ją tego wieczoru, zbyt dla mnie dworskiej, Symfonii C-dur Mozarta. U Brucknera była ta wspaniała bethovenowska dynamika i melodyjność. Widocznie Bruckner pisał dla prostych.

 

Tydzień muzyczny kończył koncert Sinfonii Iuventus pod batutą gościnną - polskiego skrzypka i dyrygenta Michała Maciaszczyka, skrzypka wiedeńskich filharmoników, tak, tych od marsza Radetzkiego. Był to wieczór Beethovena, najbardziej przeze mnie cenionego kompozytora. W pierwszej części koncert skrzypcowy D-dur grał Volkhard Steude, również filharmonik wiedeński, zbyt dla mnie sztywny i blady.

Druga część koncertu była za to niebywała. Orkiestra, nie tylko ozdobna ale i fantastycznie brzmiąca w II-giej, mało znanej symfonii Beethovena, rewelacyjnie prowadzona przez dyrygenta, który dynamicznie i precyzyjnie „uruchamiał” poszczególne grupy głosowe, a nawet pojedyncze instrumenty, pozostawiła mocne wrażenie.

5 marca 2011, FN. Czajkowski Gala. Orkiestra Symfoniczna FN, pod dyr. Antoniego Wita. Louis Lortie - fortepian. Piotr Czajkowski: III Koncert fortepianowy Es-dur op. 75, II Koncert fortepianowy G-dur op. 44, I Koncert fortepianowy b-moll op. 23.
11 marca 2011, FN. Orkiestra Symfoniczna FN, pod dyr. Johna Storgardsa. Wolfgang Amadeus Mozart, Symfonia C-dur KV 200 (173e), Anton Bruckner, IX Symfonia d-moll.
12 marca 2011, sala UMFC, Sinfonia Iuventus pod dyr. Michała Maciaszczyka.Volkhard Steude - skrzypce. Ludwig van Beethoven, Koncert skrzypcowy D-dur op. 61, II Symfonia D-dur op. 36.

Komentarze         dodaj komentarz
Ze strapontena
Tak, tak. Anonimowy ujął to lepiej niż ja. Dziękuję za wsparcie i pozdrawiam.
2011-04-02
Anonimowy
Byłam na tym koncercie. Młoda orkiestra zapewne wnosi do wykonania powiew świeżości, choćbyśmy słuchali II Symfonii sto razy wcześniej. Myślę, że wielką zaletą była tu charyzma dyrygenta - pana Maciaszczyka. Nie słyszałam jeszcze w Polsce, by Beethoven brzmiał w taki sposób - po prostu niemalże jak w Wiedniu. Czekam na więcej takich interpretacji.
2011-04-02
Anonimowy
Piekne komentarze . Moze cos wiecej na temat koncertu z druga symfonia Beethovena ? Rozpisal sie Pan wczesniej na temat 1 symfonii , a o drugiej nawet jesli wywarla tak wspaniale wrazenie tylko kilka slow ... Swoja droga to walsnie te ,( 1,2, 4, 8 ) symfonie to na prawde cudowne utwory. Pozdrawiam , Meloman.
2011-03-28
Ze strapontena
Gratuluję szczerze. Każde dzieło, które budzi pozytywne emocje i przyjemność, to zdobycz ludzkości. Ale, jak się przekonałem, rozpiętość smaków wszelkich - muzycznych, kulinarnych, literackich, plastycznych, satyrycznych jest olbrzymia. I wszyscy mają rację. I każde odczucie jest ważne. pzdr
2011-03-23
Agnieszka_Smakiem
A ja uwielbiam Pierwszy Koncert Czajkowskiego, od pierwszej do ostatniej nuty, i swojego czasu słuchałam go (w wykonaniu Japonki Uehary) kilka razy dziennie.
2011-03-16
Dodaj swój komentarz
podpis
komentarz
 
Prosimy o przyjęcie do wiadomości, że przed publikacją wpis zostanie zweryfikowany w celu eliminacji treści, których publikacja jest niezgodna z prawem lub narusza dobre obyczaje.
 
 
 
© 2010-2018 Straponten.art.pl Prawa autorskie zastrzeżone.