Nowe komentarze  rozwiń
Archiwum    rozwiń

Ze strapontena

o serwisie wyszukiwanie
 

Kabaretto II, 6.12.2011. List otwarty do pani dyr. Łozińskiej

Drugi wieczór Kabaretto za  nami. To czyni już nową jakość - mamy imprezę cykliczną. Wyraźnie zaczynają się kształtować pewne stałe fragmenty gry, jak np. Premiera w 15 minut, Wierszyki na życzenie, Gość specjalny, czy długotrwałe ustalanie zupełnie niepotrzebnego tytułu aktualnego programu, na które bywalcy Kaberetto (już rodzi się taka grupa) będą czekać z ciekawością.

Prawdziwą wartość Kabaretto stanowią oczywiście teksty i piosenki, w znakomitym, jak zawsze, profesjonalnym wykonaniu i ta niecodzienna atmosfera intelektualnej improwizacji słowno-sytuacyjnej, której sztuka zaniknie w zasadzie ostatecznie, gdy spauperyzowanych wykształciuchów zastąpią wypasieni liczni absolwenci zarządzania, rachunkowości, kosmetologii (czy kosmoteologii?), turystyki, itp. kierunków z tysięcy nowych uczelni powiatowych.

W Kabaretto II obok stałej załogi Andrusa i Poniedzielskiego wystąpili trzej aktorzy znani m.in. z niezapomnianej Stacyjki Zdrój - Imgłogena Zawadzka, Strażak Dogaszacz Braciś i Akwizytor Popytowy Kozłowicz. Gościem specjalnym był Krzysztof Piasecki, przybyły specjalnie z Krakowa. Nic więcej nie napiszę - spektakl będzie powtarzany w styczniu i może lutym, więc proszę się wybrać, posłuchać i zobaczyć.

Skonstatujmy jednak, że Scena na Dole, której opiekunem jest Andrzej Poniedzielski, zaczyna nabierać oblicza, jakie niegdyś zapewnił jej Wojciech Młynarski. Małe Złote Berło Jego Inteligencji Wojciecha dostało się więc chyba we właściwe ręce.

Drugie Kabaretto zrodziło też refleksje, a za nimi pomysły. Ponieważ niekiedy pełnię funkcję Przewodniczącego Samorządu Widzów, na którą zostałem demokratycznie wybrany w prawyborach przez liczne grono 8 Delegatów na Konwencję, zwracam się z tymi pomysłami do pięknej i myślacej Pani Dyrektor Sławomiry Łozińskiej, pod której urokiem jestem zresztą od wielu lat.

Otóż specyficzny układ pomieszczeń, jaki został utworzony dla Kabaretto daje nowe, szersze możliwości powołania mini-quasi-klubu teatralno-artystycznego, np. pod nazwą ĄTENEUM. Chcemy mianowicie, aby ĄTENEUM było otwarte już od 17-tej, aby można się było wybierać w kilkuosobowym gronie towarzyskim i posiedzieć przed spektaklem spokojnie przy kawie i winie. Chcemy też, aby po spektaklu wychodzili do widzów ĄTENEUM aktorzy, by chwilę porozmawiać przy stolikach, podpisać płyty czy książki, które napewno kupimy.

Chcemy wchodzić bezpośrednio do ĄTENEUM z ominięciem szatni - wieszaki chcemy mieć w dolnej sali (bufetowej), zaraz przy jej wejściu - obsłużymy się sami. Proponujemy zminimalizowanie obsługi do jednej pary hostessa-bileter, która z chwilą rozpoczęcia spektaklu mogłaby skończyć swoja pracę. Pragniemy też poszerzenia oferty muzycznej ĄTENEUM (sala ta nadaje się najlepiej do muzyki, bo ograniczona widoczność nie przeszkadza!) np. o kameralistykę. Na pierwszy ogień np. smyczki - Cztery Pory Roku Vivaldiego. A potem może klawiszowo - The best of Chopin np. w wykonaniu Borkowskiego. I oczywiście dalsze zespoły jazzowe, chórki typu Dana z przebojami itd. Czas juz chyba wyjść z zaskorupiałych struktur.

Panie Dyrektorze Domalik, Panie Kierowniku Nyczek i Panie Opiekunie Poniedzielski, co Wy na to? Pytam także Czytelników niniejszego almanachu kulturalnego - co Wy na to? Proszę o głosy w postaci komentarzy, one bardzo będą przydatne Dyrekcji naszego Teatru.

6.12.2011. KABARETTO wieczór drugi. Teatr Ateneum, Scena Na Dole. Scenariusz i reżyseria Andrzej Poniedzielski i Artur Andrus. Wystapili: Magdalena Zawadzka, Artur Barciś, Tomasz Kozłowicz, Andrzej Poniedzielski, Artur Andrus. Kierownictwo muzycznie Wojciech Borkowski.
Fot. Grzegorz Michałowski, http://wloclawskie24.pl, Michał Jarosiński, kabarety.com.pl, AKPA

Komentarze         dodaj komentarz
beauti_50
Na wieczór II-gi Kabaretto udałam się po raz pierwszy, wiedziona wszystkimi zmysłami (tymi uśpionymi, do tej pory, również) w kierunku ATENEUM - oazy duchowej rozkoszy. Oczywiście, że to patos, ale co tam, nic mniej adekwatnego nie potrafię w tym momencie wymyślić na określenie miejsca, które proponuje coś tak fantastycznego. Wszystko doskonale zagrało: swobodne, zabawne improwizacje-fiksacje słowno-muzyczne duetu A.Andrus&A.Poniedzielski, zaproszeni goście (piękny walc du mal M. Zawadzkiej, przepiękna, wzruszająca kolęda A. Barcisia, że o pozostałych nie wspomnę, by nie zdradzać wszystkich sekretów) oraz cała logistyka między salą A i Ą (super sprawna i bezkolizyjna). I tak oto tym sposobem powiększyło się grono uczestników-obserwatorów-komentatorów-propagatorów nowego super cyklu KABARETTO I, II, III ... o moją skromną osobę.
I jeszcze malutka prośba (nie o szatnię i ekran LCD z pełną synchronizacją) o możliwość nabycia trwałej wieczoru pamiątki - albowiem było bardzo skromnie i zabrakło (np. płyt CD).
2011-12-14
Ze strapontena do pani Anki
Oglądałem Kabaretto trzykrotnie, dwie premiery w sali "A" i powtórzenie pierwszego programu w sali "Ą". Rzeczywiście opóźnienie obrazu jest irytujące (może to poprawią, wiedzą o tym). Ale po ostatniej premierze (Kabaretto II, 6.12), którą oglądałem z przedostatniego rzędu sali A, zupełnie z lewej, ściśnięty jak sardynka w puszce, ze sceną przesłoniętą wieloma głowami widzów, powiedziałem sobie - nigdy więcej. Wolę siedzieć swobodnie w sali "Ą", z przyjaciółmi, przy stoliku, popijając soczki (a kiedyś może piwo!). Powiedzmy sobie szczerze - w Kabaretto fonia jest najważniejsza, na obraz wystarczy rzucić okiem od czasu do czasu. Ale nie namawiam, dziękuję za te spostrzeżenia.
2011-12-11
Anka
Byłam w sali "Ą" na wieczorze pierwszym. Pozostanę jednak zwolenniczką sali "A" podczas spektaklu. Szalenie męczące było niezsynchronizowanie obrazu z dźwiękiem. Czułam się jak na fatalnym występie z playback'u. Tu apel do realizatorów o pochylenie się nad tym problemem. Powołanie klubu to dobry pomysł.
2011-12-11
Anna 2
Tak, ma Pan rację. Myślę, że kwestie logistyczne będzie można uściślić po załatwieniu głównych postulatów. A co do muzyki poważnej, to chciałabym tam usłyszeć np. jeszcze raz Trio Andrzeja Jagodzińskiego, niektóre utwory Tomasza Stańki i kwartety (lub kwintety) smyczkowe jako przedstawicieli muzyki poważnej. Oczywiście Szopen, Vivaldi, Bach etc.
2011-12-11
Ze strapontena
Drobna tylko uwaga dla pani Anny2: Szatnia na górze natychmiast koliduje z wpuszczaniem widzów na inne spektakle odbywające się jednocześnie oraz uniemożliwia pozostawanie widzów w sali na dole po spektaklu, ze względu na konieczność odbioru odzieży i zwolnienie obsługi szatni w ustalonym przez Teatr czasie. pzdr
2011-12-11
Anna 2
Podpisuję się pod tym projektem obiema rękami. Ale po kolei. II wieczór Kabaretto wydał mi się zdecydowanie lepszy niż pierwszy. Chodzi o to, że choć cały czas było dużo improwizacji (co jest tu najważniejsze), to jakoś mniej było powtarzania się i przypadkowości. Dobrze to wróży temu cyklowi spotkań. Może trochę więcej piosenek i tekstów lirycznych i będzie bardzo dobrze. Co do powołania takiego klubu to oczywiście jestem za. Szatnię można by zostawić na górze, ale to siedzenie na dole i wymiana myśli to jest to. Może wreszcie ta scena nabierze rumieńców i okrzepnie jako scena kabaretu literackiego z prawdziwego zdarzenia.
2011-12-11
Dodaj swój komentarz
podpis
komentarz
 
Prosimy o przyjęcie do wiadomości, że przed publikacją wpis zostanie zweryfikowany w celu eliminacji treści, których publikacja jest niezgodna z prawem lub narusza dobre obyczaje.
 
 
 
© 2010-2017 Straponten.art.pl Prawa autorskie zastrzeżone.